Audyt SEO zwraca tysiące znalezisk. Prawdziwych błędów wśród nich: 1,1%
Audyt podaje listę na tysiące wierszy i nie odpowiada na jedyne potrzebne pytanie — od czego zacząć. Przeanalizowaliśmy 391 294 znaleziska z 83 witryn i policzyliśmy prawdziwe błędy: 1,1%, mieszczące się w siedmiu kodach. Rozkładamy, dlaczego objętość raportu wprowadza w błąd, i dajemy kolejność prac w sześciu krokach ze sprawdzeniem na każdym.
Uruchomiliście audyt SEO, dostaliście listę na kilka tysięcy wierszy i zamknęliście kartę. To najczęstsza reakcja i jest rozsądna: raport nie odpowiada na jedyne potrzebne pytanie — od czego zacząć. Przeanalizowaliśmy 391 294 znaleziska z 83 witryn i policzyliśmy, ile wśród nich prawdziwych błędów. Wyszło 1,1%. Poniżej: co kryje się w tym procencie, dlaczego reszta wygląda groźniej, niż jest, i w jakiej kolejności to wszystko naprawiać.
Co policzyliśmy
Wzięliśmy własną bazę skanowań SEO-Audytu: 83 projekty, dla każdego ostatnie skanowanie, żeby jedna witryna nie trafiła do próby kilka razy. To 92 386 przeskanowanych adresów, z których 82 713 odpowiedziało kodem 200, i 391 294 znaleziska na nich.
Witryny różnią się rozmiarem: jedna czwarta ma mniej niż 36 stron, mediana to 96, największa ma 49 992 strony. Zastrzeżenie metodyczne: w części projektów działa limit głębokości skanowania, więc mediana jest zaniżona względem rzeczywistego rozmiaru witryn. Na wnioski to nie wpływa — porównujemy znaleziska między sobą, a nie mierzymy bezwzględny rozmiar internetu.
Niemal cały raport — 98,9% — to notice i warning. Kodem error oznaczono 4 203 znaleziska z 391 294. A co ważniejsze, 38 witryn z 83 nie ma ani jednego błędu — choć raport i tak mają na setki wierszy.
Medianowa witryna dostaje 257 znalezisk. Jedna czwarta ma ponad 461, co dziesiąta ponad tysiąc. Rekordzista w naszej próbie zebrał 244 137 znalezisk: to duży katalog, w którym jeden szablon karty rozmnożył ten sam drobiazg na dziesiątki tysięcy stron.
Dlaczego liczba wprowadza w błąd
Oto główna pułapka raportu: sortuje według liczby. A liczba znalezisk mówi nie o wadze problemu, lecz o tym, ile macie stron i jak jednolity jest ich szablon. Jeden niedopilnowany drobiazg w szablonie karty produktu zamienia się w 20 tysięcy wierszy raportu, a naprawdę zepsuta strona — w jeden.
Różnicę widać od razu. Kody, które wypełniają raport, dają od pięciuset do dwóch i pół tysiąca znalezisk na każdą objętą witrynę. Kody oznaczone jako błąd — dziesiątki. Pięć najbardziej masowych kodów daje 69% całej objętości raportów i żaden z nich nie jest błędem.
Osobno warto spojrzeć na rozpowszechnienie — u ilu witryn problem występuje choć raz. To zupełnie inny obraz niż sortowanie według liczby:
| Znalezisko | U ilu witryn | Czym to jest naprawdę |
|---|---|---|
images_no_dims | 69% | Obrazki bez ustawionych wymiarów. Wpływa na układ przy ładowaniu, z wyszukiwarką prawie nie ma związku |
title_too_long | 66% | Długi tytuł. Google w dokumentacji sam decyduje, co pokazać w wynikach |
images_no_alt | 65% | Brak alt przy obrazkach. Ważne dla dostępności i wyszukiwarki grafiki |
desc_too_long | 51% | Długi opis. Google przepisze go pod zapytanie |
missing_description | 42% | Opisu nie ma w ogóle — o to już warto zadbać |
missing_h1 | 42% | Brak nagłówka H1 — warto zadbać |
too_many_links | 39% | „Za dużo linków". Próg wymyślony przez narzędzie, nie przez Google |
duplicate_title | 36% | Identyczne tytuły na różnych stronach — prawdziwy problem |
thin_content | 35% | Mało tekstu. Sprawdzać ręcznie: bywa normą i bywa wydmuszką |
orphan_page | 31% | Do strony nie prowadzi ani jeden link wewnętrzny |
Co jest naprawdę zepsute
Wszystkie 4 203 błędy z naszej próby mieszczą się w siedmiu kodach. Oto pełna lista — to właśnie ten procent, dla którego warto otwierać raport:
| Kod | Znalezisk | Witryn | Dlaczego to błąd |
|---|---|---|---|
http_4xx | 1 908 | 20 | Strona nie odpowiada. Linki do niej, zewnętrzne i wewnętrzne, idą w pustkę |
duplicate_title | 1 213 | 30 | Wyszukiwarka nie wie, która strona odpowiada na zapytanie, i wzajemnie sobie przeszkadzają |
broken_links | 632 | 18 | Linki wewnętrzne prowadzą donikąd: crawler traci na nie budżet, czytelnik trafia w ślepy zaułek |
redirect_loop | 295 | 1 | Nieskończone przekierowanie. Strona niedostępna ani dla człowieka, ani dla robota |
missing_title | 148 | 10 | Tytułu nie ma w ogóle — wyszukiwarka nie ma czego pokazać w wynikach |
mixed_content | 5 | 1 | Na stronie HTTPS ładuje się treść po HTTP, przeglądarka protestuje |
http_5xx | 2 | 1 | Serwer zwraca błąd. Najpilniejsza rzecz, jaka może być w raporcie |
Zwróćcie uwagę na asymetrię: redirect_loop to 295 znalezisk, ale wszystkie na jednej jedynej witrynie. To dokładnie ta sytuacja, dla której warto patrzeć nie na ogólną objętość, lecz na własny raport: u jednego projektu zepsute przekierowania, u pozostałych 82 nie ma ich wcale.
Kolejność prac: sześć kroków
Poniżej sekwencja, w której każdy kolejny krok ma sens dopiero po poprzednim. Do każdego kroku dołączone jest sprawdzenie, po którym widać, że został wykonany.
Przefiltrować raport według wagi
Pierwsza czynność to nie czytanie raportu w całości, lecz włączenie filtra „błąd" i sprawdzenie, ile wierszy zostało. W naszej próbie zostanie około jednego procenta, a u 46% witryn nie zostanie nic. To normalny wynik, a nie powód, by szukać problemu dalej.
Naprawić to, co po prostu się nie otwiera
Kody http_5xx, http_4xx i redirect_loop to jedyne, co warto naprawić jeszcze dziś. Strona, która nie odpowiada, nie bierze udziału ani w wyszukiwarce, ani w nawigacji, a cała moc linkowa skierowana na nią przepada w całości.
Kolejność wewnątrz kroku: najpierw 5xx (to awaria serwera), potem pętle przekierowań, potem 4xx. Przy 4xx trzeba rozdzielić dwa przypadki: strona usunięta celowo — wtedy potrzebny jest 410 albo przekierowanie na zamiennik; strona usunięta przypadkiem — wtedy trzeba ją przywrócić.
Rozdzielić identyczne tytuły
duplicate_title występuje u 36% witryn i prawie zawsze oznacza jedno z dwojga: albo szablon podstawia ten sam tytuł na pakiet stron, albo naprawdę macie kilka stron pod to samo zapytanie. Pierwsze naprawia się w szablonie w godzinę, drugie decyzją, która strona zostaje główna.
Brakujący tytuł (missing_title) naprawia się przy tej samej okazji: to te same strony, tylko szablon nie podstawił niczego.
hreflang.Przejść przez strony bez opisu i bez H1
Formalnie to warning, a nie błąd, ale występuje u 42% witryn i w odróżnieniu od długości tytułu naprawdę zmienia wynik. Pusty opis Google złoży sam z tekstu strony — i złoży gorzej, niż napisalibyście wy. Brakujący H1 pozbawia stronę głównego nagłówka znaczeniowego.
Ważne zastrzeżenie: nie trzeba pisać opisu dla wszystkich stron z rzędu. Zacznijcie od tych, które już zbierają wyświetlenia w Search Console — tam poprawka widać po kliknięciach w ciągu dwóch tygodni.
Rozprawić się z cienką treścią i stronami-sierotami
thin_content (35% witryn) i orphan_page (31%) to jedyne dwa kody z „ostrzeżeń", które wymagają nie poprawki, lecz decyzji. Cienka strona albo zostaje dopisana, albo scalona z sąsiednią, albo zamknięta — ale automatycznie się to nie rozwiąże, bo narzędzie nie wie, czy strona jest pusta, czy to karta produktu z trzema wierszami parametrów i tak ma być.
Strona-sierota to taka, do której nie prowadzi żaden link wewnętrzny. W pełnej próbie takich jest 31,5% stron, a kolejne 30,6% trzyma się na jednym jedynym linku. Czyli prawie dwie trzecie witryny wisi na jednej nitce albo na niczym.
Cała reszta — z tego, co zostanie
Szybkość ładowania, znaczniki schema.org, hreflang, alt przy obrazkach, kolejność poziomów nagłówków. To nie śmieci — to praca, która ma sens, gdy poprzednie pięć kroków jest zrobione. Stawianie jej przed błędami to jak malowanie ściany, w której jest dziura.
Jeden wyjątek: hreflang warto podnieść wyżej, jeśli macie kilka wersji językowych. W naszej próbie ten kod występuje tylko u 8% witryn, ale tam, gdzie występuje, daje 2 474 znaleziska na witrynę — i to jest właśnie przypadek, w którym zepsuty jest szablon, a nie pojedyncze strony.
Trzy pytania do każdego znaleziska
Jeśli wasze narzędzie zwraca kody, których nie ma w naszych tabelach, możecie posortować je sami. Zadajcie znalezisku trzy pytania po kolei:
1. Czy strona jest przez to niedostępna? Jeśli tak — to pierwszy priorytet, naprawiajcie dziś.
2. Czy przez to wyszukiwarka nie rozumie, o czym jest strona? Pusty tytuł, duplikat tytułu, brak opisu — tak. Długi tytuł — nie.
3. Czy to próg wymyślony przez narzędzie? „Za długi", „za dużo", „za mało" — prawie zawsze tak. Sprawdźcie, czy ten próg istnieje w dokumentacji Google. Zwykle go tam nie ma.
Czego nie robić
<title> nie ma, a w wynikach tytuł jest przycinany do szerokości ekranu. Co więcej, przy problemach ze stroną Google może złożyć tytuł sam — z anchorów, tekstu strony i innych źródeł. Gonienie za ładną liczbą w raporcie nie ma sensu.Krótko
Audyt pokazuje wszystko, co zdołał zmierzyć, i nie ma obowiązku ustawiać priorytetów — to wasza praca. W naszej próbie 83 witryn prawdziwe błędy stanowią 1,1% raportu i mieszczą się w siedmiu kodach, a 69% objętości daje pięć kodów, z których żaden błędem nie jest.
Praktyczny wniosek w jednym wierszu: otwórzcie swój raport, włączcie filtr „tylko błędy" i pracujcie z tym, co zostało. Cała reszta poczeka do następnego kwartału — i najpewniej poczeka bez żadnej szkody.
Skanowanie pokaże znaleziska już z podziałem według wagi — można zacząć od razu od błędów.
Częste pytania
Ile błędów znajduje audyt SEO na zwykłej witrynie?
W naszej próbie 83 witryn medianowa witryna dostaje 257 znalezisk, a jedna czwarta witryn ponad 461. Ale prawdziwe błędy to 1,1% z nich, a 46% witryn nie ma ani jednego błędu — tylko ostrzeżenia i uwagi.
Od czego zacząć po audycie SEO?
Przefiltrujcie raport według typu „błąd". Najpierw naprawcie to, przez co strona jest niedostępna: odpowiedzi 5xx, pętle przekierowań, odpowiedzi 4xx. Potem duplikaty i brakujące tytuły, potem strony bez opisu i H1. Szybkość, znaczniki i alt przy obrazkach idą po tym.
Czy trzeba skracać zbyt długi title?
Nie. Google stwierdza w dokumentacji, że ograniczenia długości elementu title nie ma, a w wynikach wyszukiwania tytuł jest przycinany do szerokości ekranu. Patrzeć trzeba nie na długość, lecz na to, czy tytuł opisuje stronę i czy nie powtarza tytułu strony sąsiedniej.
Ile linków można umieścić na jednej stronie?
Google nie podaje liczby: dokumentacja mówi, że magicznej idealnej liczby linków nie ma, ale jeśli wydaje wam się, że jest ich za dużo — prawdopodobnie tak jest. Próg „za dużo linków" w raportach audytu ustawia samo narzędzie.
Co jest ważniejsze — ostrzeżenia czy błędy?
Błędy, i to z dużą przewagą. Ale dwa ostrzeżenia zasługują na osobne rozpatrzenie: cienka treść i strony bez przychodzących linków wewnętrznych. Wymagają nie poprawki w kodzie, lecz decyzji o losie strony.
Czym jest strona-sierota i czy to groźne?
To strona, do której nie prowadzi żaden link wewnętrzny witryny. W naszej próbie takich jest 31,5% stron, a kolejne 30,6% trzyma się na jednym linku. Taka strona gorzej daje się odkryć wyszukiwarce i prawie nie dostaje mocy od reszty witryny — ale najpierw warto rozstrzygnąć, czy w ogóle jest potrzebna.
Źródła
Własny pomiar PromoPilot, sierpień 2026: 83 projekty, ostatnie skanowanie każdego, 92 386 adresów i 391 294 znaleziska w bazie SEO-Audytu.
Google Search Central, „Influencing Title Links in Google Search": o braku ograniczenia długości title, o przycinaniu do szerokości ekranu i o tym, że Google może złożyć tytuł sam.
Google Search Central, „SEO Link Best Practices for Google": o tym, że idealna liczba linków na stronie nie istnieje.
Google Search Central Blog, „Are 100 links per page enough?" (2011): historia zalecenia, z którego wyrosły progi w narzędziach.